Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 20 maja 2024 20:55
PRZECZYTAJ!
Reklama

Marcin Majer: Finanse miasta będą w dobrych rękach

Marcin Majer ujawnił, kto będzie wiceburmistrzem Lędzin, jeśli wygra wybory. To Dorota Goj (z domu Przybyła). Rodowita lędzinianka, najbardziej doświadczona specjalistka w dziedzinie finansów publicznych w naszym powiecie.
Marcin Majer: Finanse miasta będą w dobrych rękach

Jeżeli wygram wybory 21 kwietnia deklaruję, że zastępcą burmistrza miasta zostanie Dorota Goj, znana wszystkim pod panieńskim nazwiskiem Przybyła. Dorota jest lędzinianką, wychowanką i następczynią legendarnej Ireny Gajer, pierwszej w historii demokratycznego samorządu skarbnik miasta Lędziny, która pełniła tę funkcję w latach 1991-2010. Dorota przeszła wszystkie szczeble w lędzińskim magistracie. Była, m.in. naczelnikiem wydziałów administracyjnego oraz finansowego, a ostatecznie objęła funkcję skarbnika miasta. Nigdy nie brała udziału w wyborach. Jest apolityczna, a co najważniejsze, to bardzo dobry fachowiec. Po dojściu do władzy Krystyny Wróbel odeszła z naszego urzędu i od 9 lat jest skarbnikiem Miasta Bierunia. 

Największą wartością małych społeczności są ludzie

Rozmowa z Dorotą Goj

- Jak zaczęła się dla Pani wiosna?

- Jak zawsze bardzo pracowicie. To czas wykonania budżetu i przygotowania informacji o stanie mienia komunalnego. W dodatku ze względu na wybory ostatnie miesiące były szczególnie intensywne. Na szczęście wiosna sprzyja także chociażby chwilowemu oderwaniu się od obowiązków zawodowych i skupieniu się na przyziemnych, ogródkowych sprawach oraz hobby. Dla mnie najbardziej relaksującym zajęciem jest tworzenie, m.in. w glinie. Oczywiście bardzo amatorskie, ale daje mi wiele satysfakcji i radości.

- Czy w kontekście pracy w samorządzie terytorialnym można mówić o satysfakcji i radości?

- O satysfakcji na pewno. Pracuję w nim od 27 lat, od 1997 roku do 2015 w Lędzinach, a od 2015 w Bieruniu, gdzie obecnie jestem skarbnikiem.

- Każdy z nas słyszał o takiej funkcji, ale gdyby zapytać statystycznego mieszkańca, czym dokładnie się zajmuje skarbnik, odpowiedź nie byłaby chyba precyzyjna. Na czym polega Pani praca?

- Skarbnikowi powierza się obowiązki i odpowiedzialność w zakresie prowadzenia rachunkowości miasta, wykonywania dyspozycji środkami pieniężnymi, dokonywania wstępnej kontroli zgodności operacji gospodarczych i finansowych z planem finansowym oraz kompletności i rzetelności dokumentów. Prościej rzecz ujmując, koordynuje wszelkie prace związane z przygotowaniem, realizacją i kontrolą wykonania budżetu gminy.

- Lubi Pani Lędziny?

- Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. To moje rodzinne miasto. Przepracowałam w tutejszym ratuszu 18 lat! Zaczynałam jako stażysta, odchodziłam jako skarbnik. Najtrudniej było pożegnać się ze wspaniałym zespołem zaangażowanych i oddanych miastu ludzi. W mojej ocenie największą wartością małych społeczności są ludzie. Oddani, zaangażowani mieszkający i pracujący w tym mieście, którzy każdego dnia widzą jego potrzeby i problemy.

- Dlaczego zgodziła się Pani wrócić do lędzińskiego ratusza, jeżeli Marcin Majer wygra wybory?

- Kiedy pierwszy raz rozmawiałam na ten temat z Marcinem, nie było frazesów, demagogii i pustych słów. Nie odgrażał się, że wszystko trzeba zmienić. Ujęło mnie jego zaangażowanie, autentyczna troska o to, co się w mieście dzieje, o co trzeba zadbać, co można zmienić, na co należy miasto przygotować. Interesował go budżet miasta, jego możliwości. Pamiętajmy, że przed Lędzinami jest wiele zagrożeń, ale także szans. Musimy się przygotować na pozyskanie unijnych środków z Krajowego Planu Odbudowy. Poważnym wyzwaniem będzie znalezienie alternatywy dla dochodów z kopalni. Musimy stworzyć nowe możliwości dla przedsiębiorców, aby Lędziny były w stanie nie tylko jakoś funkcjonować, ale rozwijać się.

- Marcin Majer to dobry kandydat?

- Marcin jest świetnym organizatorem i potrafi działać zespołowo, a w samorządzie jest to niezwykle ważna cecha. Wie, jak wykorzystać wiedzę oraz doświadczenie innych ludzi i stworzyć z tego wartość dodaną, pracującą na rzecz miasta. Lędziny przez ostatnie lata wiele straciły. Także wizerunkowo, co niestety mogłam obserwować z perspektywy sąsiedniej gminy. Wiele spraw po prostu będziemy musieli zacząć od nowa. Trzeba zadbać o pozycję Lędzin nie tylko w rankingach, ale zatroszczyć się o odbudowanie wizerunku miasta i urzędu wśród mieszkańców. To dla nich tu jesteśmy i dla nich pracujemy.

- Co trzeba zrobić w Lędzinach?

- Wyzwań będzie sporo i to w wielu obszarach. Najpierw musimy rozeznać się w faktycznej sytuacji finansowej miasta. Należy zastanowić się nad możliwościami rozwoju na dziś i wypracowaniem długoterminowych planów na przyszłość. Należy zadbać o oświatę, od tego zależy jakie będzie nowe pokolenie, które za 20-30 lat będzie decydować o losach naszego miasta. Musimy wytypować obszary, w które inwestować należy w pierwszej kolejności, bo od tego w dużej mierze zależy jakość życia mieszkańców. Kolejne, bardziej prozaiczne sprawy, to utrzymanie czystości i porządku w mieście. Problemów do rozwiązania jest wiele i nie sposób ich wszystkich wymienić. W pierwszej kolejności musimy zadbać o dobrą współpracę w Radzie Miasta, nierzadko opartą na kompromisach. Reasumując, nowego burmistrza i jego zespół czeka wiele pracy.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jan Ostoja

 

Pośród wszystkich gmin naszego powiatu tylko małe Bojszowy nie mają zastępcy szefa gminy. W pozostałych burmistrz czy wójt ma swojego zastępcę. W dużych miastach prezydenci mają po dwóch-trzech wiceprezydentów. Na niektórych lędzińskich, fejkowych kontach pojawiła się ostatnio argumentacja, że posiadanie swojego zastępcy rodzi niepotrzebne koszty dla mieszkańców. Analiza pokazuje jednak, że wszystkie takie gminy radzą sobie lepiej finansowo, szybciej się rozwijają i korzystniej wypadają w rankingach samorządowych, niż Lędziny. Wynika więc z tego, że posiadanie dobrego, merytorycznego zespołu to wartość dodana, a nie koszt dla mieszkańców.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama