Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 20 maja 2024 20:21
PRZECZYTAJ!
Reklama

Atak hakerów czy polityczna zemsta na Izabeli Kloc?

Sąd Rejonowy w Mikołowie skazał dwójkę hakerów-hejterów,  którzy stworzyli w internecie fałszywą tożsamość europoseł Izabeli Kloc. Proces wykazał, że nie działali na własną rękę.  Kiedy wyjdą na jaw nazwiska ich mocodawców, nie tylko na Śląsku wybuchnie polityczna bomba.
Atak hakerów czy polityczna zemsta na Izabeli Kloc?

Wszystko zaczęło się na początku 2021 roku. Do Izabeli Kloc zaczęli nagle wydzwaniać znajomi z pretensjami, że nie spodziewali się po niej takiej postawy. Zszokowana nie wiedziała o co chodzi, ale szybko odkryła, że jej facebookowy profil żyje własnym życiem. Zaczęły się tam pojawiać wpisy dotyczące, m.in. Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To była ważna sprawa dla Izabeli Kloc. Należała do grupy europosłów, którzy z sukcesem walczyli o wpisanie węgla koksowego na listę surowców strategicznych dla Unii Europejskiej. Jego największym producentem w Europie jest właśnie JSW. Siłą rzeczy, wszystko co dzieje się wokół tej spółki jest z uwagą obserwowane w Polsce i całej Unii.  

„Fałszywa” Izabela Kloc wypowiadała się nie tylko na temat JSW. 

Z wpisów i komentarzy  wyłonił się obraz osoby cynicznej, aroganckiej i interesownej. Próby zablokowania konta okazały się bezskuteczne. Stało się jasne, że to nie jest zwykłe włamanie, ale znacznie poważniejsza sprawa.  Ktoś wykorzystując zdjęcia i podrabiając styl narracji, stworzył w najpopularniejszym portalu społecznościowym nową, fikcyjną tożsamość Izabeli Kloc. Zostało to wyjątkowo sprytnie pomyślane. Powstał nie tylko oszukany profil, ale cała sieć nieprawdziwych kont. Ponad sto awatarów zaczęło komentować i upowszechniać wpisy z fałszywego konta Izabeli Kloc. Hakerzy nie mieli litości dla jej rodziny. Znaleźli w internecie zdjęcie syna europoseł, który na stacji benzynowej, dla żartu, zrobił sobie zdjęcie na tle luksusowej limuzyny. Spreparowano z tego „newsa”, że to jego auto, a dzieci Izabeli Kloc żyją w luksusach. W podobny sposób zaatakowano także jej męża i córkę. 

Kłamliwy obraz zawodowego i prywatnego życia europoseł zaczął krążyć w sieci. 

Sprawę zgłoszono policji. Fałszywy profil przestał działać, a poszukiwaniem sprawców zajęli się fachowcy z wydziału do spraw cyberprzestępczości śląskiej komendy wojewódzkiej. Śledztwo trwało ponad rok, ale zakończyło się sukcesem.  Policja ujęła 45-letniego krakowianina i o 10 lat młodszego mieszkańca Rudy Śląskiej.  Obaj nie są ludźmi anonimowymi. Zwłaszcza rudzianin pojawiał się w naszym regionie w różnych konfiguracjach politycznych, towarzyskich i biznesowych. To on był mózgiem operacji, a jego krakowski wspólnik dysponował wiedzą i umiejętnościami. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Mikołowie, ponieważ tam mieści się polskie biuro  Izabeli Kloc.  

Szybko się okazało, że ujęcie sprawców nie zamknęło lecz dopiero otwarło sprawę. 

Podczas trwającego rok procesu wyszło na jaw, że  hakersko-hejterska spółdzielnia wzięła na celownik nie tylko Izabelę Kloc. Na liście potencjalnych ofiar znalazło się wielu polityków z naszego regionu, i to nie tylko z Prawa i Sprawiedliwości, ale także z Koalicji Obywatelskiej. Izabela Kloc nie znała osobiście sprawców, ani oni jej, co wykluczyło prywatne motywy. Jeden z oskarżonych tłumaczył się niechęcią do poglądów europoseł, ale materiały dowodowe zgromadzone przez policję świadczyły o bardziej przyziemnych motywach. Obaj często pisali do siebie  sms-y na temat pieniędzy, kwot i terminów przelewów.  Było jasne, że ktoś zlecił im zniszczenie wizerunku  Izabeli Kloc i był gotów sporo za to zapłacić. Wcześniej czy później poznamy odpowiedź na pytanie: kto za tym stoi?

Komu zależy na wyeliminowaniu z politycznego obiegu europoseł zaangażowanej w ochronę naszego regionu przed negatywnymi skutkami transformacji energetycznej? 

Izabela Kloc stoi za polskim sukcesem unijnego rozporządzenia metanowego. Przypomnijmy, że w pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej kopalniom narzucono limit emisji 0,5 tony metanu na 1000 ton węgla. To oznaczałoby szybki upadek śląskiego górnictwa, które nie jest w stanie sprostać tak wyśrubowanym normom. Izabela Kloc, jako kontrsprawozdawca tego  projektu, przekonała Parlament Europejski, aby limit wyznaczyć na poziomie 5 ton metanu na 1000 ton węgla. Kopalnie Polskiej Grupy Górniczej i Jastrzębskiej Spółki Węglowej mogą fedrować dalej. Komu to przeszkadza?   

Z tego co wiemy, w śledztwie pojawiły się nazwiska osób związanych z prominentnymi – jeszcze niedawno - politykami ze Śląska. 

Obaj oskarżeni dostali wyrok siedmiu miesięcy więzienia. Jeśli dojdzie do rozprawy apelacyjnej, wątek zleceniodawców na pewno pojawi się w sądzie choć nie można wykluczyć, że ich nazwiska wcześniej wypłyną w mediach.

Jerzy Filar


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama